piątek, 26 czerwca 2015

Neauty minerals

Cześć!

Wczoraj dotarłam nad morze i już dziś zaczynam pracę. Mam nadzieję, ze uda mi się prowadzić bloga regularnie, jednak moje odwiedziny u was mogą pojawiać się nieco rzadziej za co serdecznie przepraszam. Oczywiście postaram się, by jednak nie były one zbyt rzadkie i kiedy tylko znajdę wolną chwilkę poodwiedzam was :) 
Dziś kolejny test produktów, które otrzymałam na spotkaniu blogerek w Katowicach, dziś będą to mineralne cienie do oczu. Zapraszam na krótką i zwięzłą recenzje! Czytajcie dalej ;D






 O firmie:

Jesteśmy polską marką oferującą najwyższej jakości kosmetyki mineralne do makijażu. Naszą inspiracją jest piękno pochodzące z natury i to właśnie natura i piękno połączone razem stanowią nazwę naszych produktów – Neauty.
 
Produkty, które oferujemy spełniają rygorystyczne normy dotyczące bezpieczeństwa kosmetyków określone w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009.
Produkty Neauty posiadają wszystko, co najcenniejsze w kosmetykach mineralnych:
  • nie zawierają szkodliwych substancji, takich jak: konserwanty, barwniki chemiczne czy też substancje zapachowe
  • są pozbawione talku, tlenochlorku bizmutu, olejów, wosków i silikonów
  • nie zatykają porów, przez co skóra może swobodnie oddychać
  • ze względu na brak szkodliwych, drażniących czy komodogennych substancji są odpowiednie dla wszystkich typów cer, nawet najbardziej wrażliwych, atopowych czy trądzikowych
  • zawartość tlenku cynku oraz dwutlenku tytanu sprawia, że stanowią naturalną barierę przed promieniowaniem UVA i UVB
  • tlenek cynku dodatkowo posiada właściwości antybakteryjne oraz lecznicze – działa łagodząco na podrażnienia oraz ułatwia gojenie się ran
  • na twarzy wyglądają naturalnie, nie powodują powstawania nieestetycznego efektu „maski”
  • ze względu na swoja postać oraz sposób aplikacji są niezwykle wydajne

 Do testów otrzymałam dwa cienie:

chestnut rain

Ciepły średni brąz w matowej odsłonie

skład:

Titanium Dioxide, Kaolin, Mica, C.I. 77491, C.I. 77492, C.I. 77499, Alumina, C.I. 77711
 

sea shell

Intensywnie rozświetlający odcień beżu z jasnoróżową poświatą

skład:

Mica, Titanium Dioxide, Kaolin, C.I. 77491, C.I. 77861, C.I. 77492



Moja opinia: 

Cienie zapakowane w malutkie słoiczki. Na spodzie znajdziemy wszystkie informacje, a także skład produktu. Wszystko jest bardzo czytelne i wyraziste. Słoiczki też są dobrze zrobione. Otwierając je znajdziemy siteczko, przez które wydobywa się nasz cień. Niestety ja wyrzuciłam folie zabezpieczające dziurki ( co było moim błędem ) i cienie lubią się nieco po słoiczku rozsypać. Z nabieraniem nie mam żadnego problemu idzie to dość sprawnie. Tak więc nie ma problemu z wydobyciem cienia. Jak na produkt mineralny przystało, cienie są oczywiście sypki. Możemy nakładać je pacynką, pędzelkiem, czy nawet palcem. Oba cienie są bardzo na pigmentowane. Są bardzo intensywne, a więc starczą nam na długo. Tak więc wydajność produktu jest bardzo dobra.
Może teraz opiszę każdy cień po kolei, bo jednak oba są różne. Sea shell, jest cieniem mocno rozświetlającym, posiadającym w sobie mnóstwo rozświetlających drobinek. Jego kolor jest perłowy, potrafi ładnie otworzyć oko, idealnie nada się do wewnętrznych kącików oka, jak i na całą górną powiekę. Cień nakłada się bardzo prosto, nie ma z nim żadnych problemów. Ja nakładam go na bazę, dzięki czemu się nie osypuje i nie świecimy się w koło :) Cień oceniam na 5 z plusem. Na pewno użyję go nie raz, czy to by rozświetlić dzienny makijaż, lub korzystając z niego na specjalne okazje.
Cheastnut rain, jest za to cieniem matowym, ciemnym i bardzo mocno na pigmentowanym i przyznam wam szczerze, że ja jako amator w makijażu nie potrafię go stosować na oku. Trzeba mieć sprawną ręke by sobie go ładnie rozetrzeć, by nadłożyć go równo na nasze powieki. Myślę, że ktoś, kto ma wprawę w makijażu i wielbi się w brązach, będzie z niego bardzo zadowolony. Nie zmarnuję się on jednak u mnie, nie będzie się kurzył w szafie... znalazłam mu zastosowanie i wypełniam nim sobie brwi. Sprawdza się naprawdę dobrze i utrzymuje sie na nich cały dzień. No i wystarczy go bardzo niewiele, by uzyskać pożądany efekt. Kto wie, może z czasem, nauczę się go kłaść na powieki.
Cienie są bardzo dobre, świetnie się trzymają na powiekach, nie osypują się, jednak z matami należy uważać :)



Lubicie mineralne cienie?

 

17 komentarzy:

  1. Ja też mam problem z nałożeniem tych cieni, bo niestety też jestem amatorem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używam cieni, więc nie mogę się wypowiedzieć czy lubię ;)

    Mój blog - Klik. Zapraszam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tak samo z moim matem. Bardzo źle się z nim pracuje, ale też znalazłam dla niego zastosowanie i robię nim kreski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja zdecydowanie stawiam na cienie mineralne. te mają mega wygodne pudełeczko, bo inne zawsze mi się sypią, kruszą i ogólnie masakra z nimi a do tego fajnie mi się je nakłada. godne polecenia zdecydowanie!
    pozdrawiam,
    ordinaryarsonist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz spotykam się z tą marką, ale cienie mineralne lubię, choć bardzo rzadko się maluję cieniami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię kosmetyki tego typu :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam , udanej pracy kochana !
    http://zielonoma.blogspot.it/2015/06/kolorowe-lato.html

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam tej marki ale drugi kolor jest ładnie napigmentowany :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używałam jeszcze takich cieni, ale używam podobnie zapakowanego pudru i całkiem dobrze się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze styczności z mineralnymi cieniami, więc tym bardziej jestem ich ciekawa :) Natomiast podkłady i pudry bardzo lubię, bo świetnie działają na moją cerę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. great post :) have a nice Sunday:)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. I love it, it's all fantastic, have a nice weekend

    OdpowiedzUsuń
  13. Z mineralnymi cieniami mam małe doświadczenie, ale ogólnie mineralne kosmetyki do makijażu bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Witam!
Dziękuję za każdy komentarz!
Dodaj swojego bloga a na pewno go odwiedzę.